Aktualności
Weekend z czerwonym - Babia Góra

29.07.2010.

article thumbnail W imieniu SKPG Kraków zapraszamy na dalszy ciąg wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim. Tym...
czytaj więcej...

Dzień NaLeśnika na Lubaniu

27.07.2010.

article thumbnail W najbliższy weekend (31.07/01.08) „Dzień NaLeśnika”, czyli impreza górsko-kulinarna w gorczańskiej bazie...
czytaj więcej...

Arco Rock Master 2010

15.07.2010.

article thumbnail Na stronach internetowych GÓR rusza serwis informacyjny mający przybliżyć tegoroczne, szczególne, zmagania...
czytaj więcej...

Pozostałe
  • III Wyrypa Beskidzka
  • Odkryj Beskid Wyspowy
  • Weekend w Gorczańskiej Chacie
  • Bezpiecznie do celu - szkolenia z GOPR
  • SKPG: Wypad w Gorce 19 - 20 czerwca
  • Weekend w Bieszczadach i Beskidzie Niskim
  • Edyta Ropek po raz 10 Mistrzynią Polski
  • Polecane Ośrodki górskie
    .:Reklama:.

    Zimą przez śniegi na Kasprowy
    24.02.2010.
    Image Zimowa wyprawa w wysokie Tatry może być bardzo niebezpieczna. Oblodzone szlaki, silny wiatr i naprawdę spore opady śniegu z pewnością nie sprzyjają wygodnej wędrówce. Ale gra jest warta świeczki. Ośnieżone szczyty, a wśród nich narciarze - freestyle'owcy pokonujący strome stoki to widok niezapomniany.





    Strzeżonego Pan Bóg strzeże
    Wyprawę do Murowańca, a stamtąd na Kasprowy Wierch planowałam już od kilku tygodni. I w końcu 10 lutego udało się wyruszyć na szlak. To była mroźna środa, a jak wiadomo w wysokich górach bardzo łatwo o odmrożenia. Zatem oprócz butów trekingowych, kurtki z wysokiej jakości membraną i wiatrołapem, czapki oraz szalika zaopatrzyłam się w porządne rękawiczki z windstopperem. Takie rękawiczki to niestety wydatek rzędu 160 złotych, ale z drugiej strony doskonała ochrona dłoni przed zimnym, często wilgotnym wiatrem. W plecak spakowałam oczywiście termos z ciepłą herbatą, kanapki i tradycyjnie tabliczkę czekolady. Warto również nie zapominać o mapie i telefonie z wpisanymi numerami alarmowymi - góry słynną z tego, że pogoda zmienia się w nich jak w kalejdoskopie, co zimą jest szczególnie niebezpieczne. Drugą kwestią jest sprawdzenie stopnia zagrożenia lawinowego. Tydzień po powrocie do domu dowiedziałam się, że w okolicach Morskiego Oka pod lawiną zginęło dwóch turystów. Takie wiadomości to chyba najdrastyczniejsze z możliwych ostrzeżeń. Osobiście decyduję się na wędrówki, tylko wtedy, kiedy stopień zagrożenia lawinowego nie jest wyższy, niż 2. Na szczęście szlak do Murowańca był bezpieczny i spotkałam na nim nawet małe dzieci...choć te miały nieco łatwiej - z zadowoleniem siedziały na sankach, ciągniętych przez niestrudzonych rodziców. Różnica wysokości między Kuźnicami a położeniem schroniska to 500 m, a więc poświęcenie godne podziwu.

    Z Kuźnic do Murowańca
    ImageNiebieski szlak do Murowańca zaczyna się w Kuźnicach, czyli miejscu, gdzie codziennie ustawia się bardzo, bardzo długa kolejka do gondoli na Kasprowy Wierch. Inaczej jest tylko wtedy, gdy warunki pogodowe nie pozwalają na kursowanie wagoników. Na szczęście ja ominęłam szerokim łukiem tłum zniecierpliwionych turystów oraz tajemniczych sprzedawców gondolowych biletów "w cenach promocyjnych" i przechodząc przez mostek na łączących się w jedną strugę potokach Bystrej i Jaworzynki, dotarłam do niebieskiego szlaku. Teraz zaczęła się ponad dwugodzinna mordęga pod górę. Mając w pamięci letnie wędrówki, na próżno szukałam kamiennych podejść oraz przecinających szlak strumyków. Wszystko pokryte było grubą warstwą śniegu, a pod nim lodu. Po około 1,5- godzinnym marszu w otoczeniu zimowego lasu dotarłam do Przełęczy między Kopami, zwanej również Karczmiskiem. Choć w powietrzu było -7 stopni Celcjusza, a słońce nieśmiało próbowało się przebić przez grubą warstwę chmur, było mi naprawdę gorąco i czułam się, jakbym właśnie ukończyła bieg na 1000 metrów. Ale zmęczenie zrekompensował mi widok na Kościelec- mój pierwszy szczyt, jaki zdobyłam w Tatrach będąc 10-latkiem z lękiem wysokości. Wtedy wydawał mi się strasznie niebezpieczny i wysoki, dzisiaj mając już za sobą całą Orlą Perć, wspominam go z sentymentem- podobnie, jak zakonnicę, która podciągając rękoma długą sutannę wspinała się po Kościelcu, jak prawdziwa kozica. Po krótkiej chwili "wspomnień z dzieciństwa" ruszyłam dalej, mijając dwa stare szałasy, Księżówkę, czyli leśniczówkę TPN-u oraz Betlejemkę (Centralny Ośrodek Szkoleniowy PZA) dotarłam do Hali Gąsienicowej. Stąd już tylko metry dzieliły mnie od schroniska i talerza najlepszego na świecie polskiego żurku.

    Murowaniec pod znakiem swastyki
    ImageW Murowańcu nie wiele się zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Tutaj w przeciwieństwie do "Morskiego Oka" nie spotkamy przypadkowych turystów, ale ludzi z pasją, którzy górom oddali swoje serce. W okresie zimowym do schroniska przybywają rzesze narciarzy i snowboardzistów. Nic też dziwnego- w pobliżu znajduje się wyciąg narciarski na Kasprowy Wierch. A nie ma nic przyjemniejszego, niż nocleg w samym sercu Tatr po całodziennym szusowaniu po stokach. Ale mnie zaciekawił szczególnie jeden, tajemniczy element wystroju schroniska... Otóż w zdobieniach barierek na schodach umieszczony jest znak swastyki. Nie ukrywam, że pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi na myśl, to czasy II wojny światowej i hitleryzm. Ale to stereotypowe podejście bywa bardzo mylne. Nie wiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że kontrowersyjny znak to w tradycji chrześcijańskiej symbol ognia i słońca, a jeszcze w innych kulturach klucz do raju, czy ochrona przed szatanem. Górale od lat zdobili swoje domy i sprzęty codziennego użytku swastyką, nazywaną przez nich "krzyżykiem niespodzianym", który miał wypędzać z domostwa złe duchy. I jak się okazuje Murowaniec to nie jedyne miejsce "oznaczone" swastyką. Tak sygnował również odkryte przez siebie szlaki Mieczysław Karłowicz - taternik, który zginął w lawinie pod Małym Kościelcem. Jak tylko zagadka swastyki została wyjaśniona wyruszyłam dalej w drogę, bacznie obserwując, czy przy wyjściu z jadalni nie ma jeszcze innych, równie intrygujących zdobień.

    Freestyle i neowitraże
    ImageWychodząc z Murowańca, miałam szczere chęci dotarcia na Kasprowy Wierch pieszo. Niestety już po półgodzinnym marszu, okazało się, że byłaby to naprawdę niebezpieczna wędrówka, a momentami musiałabym brodzić w śniegu, sięgającym powyżej kolan. ...szlakiem dotarłam zatem do wspomnianego wyżej wyciągu narciarskiego i w asyście narciarzy pojechałam na górę. Tu spotkało mnie kolejne rozczarowanie. Na samym szczycie była tak wielka mgła, że nie było mowy o jakimkolwiek podziwianiu tatrzańskich pasm. Dodatkowo wiał silny wiatr i padał śnieg. Tym bardziej dziwiło mnie, jak część narciarzy uparcie walczy ze stromymi stokami Kasprowego. Szybko jednak zorientowałam się, że to głównie freestyle'owcy, którzy lubią białe szaleństwo z dużą dawką adrenaliny. Właśnie z myślą o nich TPN otwiera dwie nowe trasy w rejonie Kasprowego: jedna z Pośredniego Gorczykowego, druga z Beskidu. I w końcu niepokorni narciarze będą mogli szusować po nieubitym puchu legalnie i bez obaw, że z ich portfela zniknie 500 zł. Zbyt długie podziwianie narciarskich szaleństw wiązało się jednak z przemarznięciem, więc weszłam do budynku stacji kolejki zobaczyć najwyżej położoną w Polsce wystawę neowitraży. Jej autorem i pomysłodawcą jest Adam Perun- artysta, który wcześniej prezentował swoje prace w kopalni soli w Wieliczce. Muszę jednak przyznać, że choć same witraże niebanalne, to umieszczone w fatalnym miejscu... W restauracji Dominium mało kto zwracał na nie uwagę, skupiając się na właśnie zamawianym lub konsumowanym posiłku. Faktem jest jednak, że jest to pierwsza tego typu ekspozycja na Kasprowym Wierchu i chyba niewielu turystów spodziewa się na "Świętej Górze" doznań estetycznych.

    Z powrotem do Kuźnic
    ImageDo Kuźnic zjechałam kolejką PKL. Choć pierwotnie miałam zamiar wrócić przez Dolinę Jaworzynki, już w Murowańcu wiedziałam, że tego dnia to się nie uda. Zejście z Kasprowego bez raków byłoby trudne i zdecydowanie nierozsądne, zwłaszcza, że śnieg sypał coraz mocniej. Po wyjściu ze stacji znowu ujrzałam długą kolejkę turystów, sięgającą już daleko poza pobliski parking. Choć powrót do Zakopanego busem to koszt zaledwie 3 złotych, postanowiłam zrobić sobie dłuższy spacer i wrócić do centrum pieszo. I nie powiem po górskiej wędrówce w śniegu, miło się szło po ubitym chodniku, choć turystyczno- handlowy gwar szybko stał się męczący.

    Tekst i zdjęcia: Aleksandra Powierska





      Dodaj pierwszy komentarz

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
    Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

    Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
    Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
    AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
    All right reserved

     
    « poprzedni artykuł   następny artykuł »
    Logowanie
    Sprzęt i odzież
    Polecamy
    Kwartalnik turystyczny-W górach